Mieli chronić dane użytkowników, a tymczasem je sprzedawali.

Często administratorzy popisują się niebywałą zręcznością i determinacją w redukcji kosztów. W tym celu sięgają po rozwiązania darmowe do zastosowań profesjonalnych. Jak może się skończyć taka praktyka i ile może kosztować taka oszczędność, pokazuje przypadek fińskiej firmy WOT (Web of Trust) Services.

Flagowy produkt firmy, Web of Trust to dodatek do przeglądarki, instalowany w celu informowania posiadaczy, czy dana witryna internetowa jest bezpieczna. Prosty pomysł i fińskie pochodzenie skusiło wielu użytkowników. Niestety, w praktyce, dodatek, w pierwszej kolejności, powinien ostrzegać sam przed sobą!

Dodatek Web of Trust, analizujący i dzielący witryny na bezpieczne te, które wyłudzają dane, był pobrany ponad 140 milionów razy. Jednak, jak się okazuje, sam skwapliwie zbiera dane na temat użytkownika i sprzedaje je niezidentyfikowanym firmom trzecim, i to bez ich anonimizowania. Wśród tych danych znajdowały się m.in. historia przeglądania, zapytania dotyczące kwestii zdrowotnych czy nawet preferencje seksualne! Mało tego - także adresy mailowe oraz numery telefonów użytkowników.

Po nagłośnieniu sprawy, twórcy Web of Trust oświadczyli, że krytyka ich działań jest jak najbardziej słuszna, w związku z czym… zaczną informować posiadaczy rozszerzenia, że ich dane są przetwarzane i sprzedawane.

Na naszym rynku można znaleźć bardzo szeroką ofertę rozwiązań UTM, także w wersji wirtualnej, które wykonują takie usługi nie dość, że skuteczniej, to znacznie bardziej bezpiecznie i z gwarancją, że same nie są zagrożeniem!

Zobacz więcej: http://www.chip.pl/news/bezpieczenstwo/wirusy/2016/11/malo-kto-tak-naruszyl-zaufanie-uzytkownikow#ixzz4PhUCYJzG