Beata Szydło ostrzega i zwołuje Zespół Zarządzania Kryzysowego

 

 

Atak ransomware  Petya w nocy rozlał się na Stany Zjednoczone i Azję. Według doniesień  nie ominął też Polski. Sprawą się dziś zająć Zespół Zarządzania Kryzysowego!

Hakerzy mieli m.in. zaatakować oddział globalnej firmy Mendelez we Wrocławiu, który zajmuje się produkcją słodyczy – poinformowała wrocławska "Gazeta Wyborcza".  Wcześniej pojawiły się informacje, że zaatakowano oddziały Monelez także w Hiszpanii.

Z kolei firma transportowa Raben podała, że na wszelki wypadek wstrzymuje działania. "Bezpieczeństwo naszych klientów jest dla nas najważniejsze. Dlatego, w związku z międzynarodowym zagrożeniem wirusowym, wstrzymujemy wszystkie operacje transportowe i logistyczne do czasu wyjaśnienia sytuacji" - pisze Raben.

Globalny atak hakerski zaczął się wczoraj na wschodzie – od Ukrainy, która ucierpiała najbardziej, bo zablokowano tam systemy komputerowe banków, wielkich państwowych firm energetycznych, metra, lotniska, a nawet rządowe. W Rosji ucierpiał między innymi Rosnieft. Na zachodzie Europy o problemach informował duński Maersk, francuska firma produkcyjna Saint-Gobain czy brytyjska grupa reklamowa WPP Plc. W nocy atak rozlał się na USA i Azję oraz Australię.

Ofiary bezradne - nie ma sensu płacić okupu.

Ransomware blokuje komputery i szyfruje dane, a następnie żąda 300 dolarów okupu w kryptowalucie - bitcoinach.

Dostawca usług pocztowych zablokował twórcom wirusa dostęp do ich skrzynki. Teraz nie mogą oni nawet wysłać ofiarom klucza deszyfrującego pliki na zainfekowanych komputerach, więc opłacenie okupu nie ma sensu. Co mogą więc zrobić w tym momencie ofiary? Niestety, nie mamy dobrych wiadomości. Pozostaje czekać i liczyć, że komuś uda się złamać szyfrowanie Petyi lub zdobyć klucz deszyfrujący pliki. Nie ma jednak żadnej gwarancji, że tak właśnie się stanie.

Dlaczego Petya jest tak groźna?

Sam mechanizm szyfrowania plików przez Petyę wygląda podobnie, jak w przypadku innych popularnych ransomware - np. WannaCry. To co wyróżnia ten wirus, to jednak skala i tempo jego rozprzestrzeniania się.

Wszystko wskazuje na to, że pierwotnym źródłem ataku była aplikacja M.E.Doc, bardzo popularna na Ukrainie aplikacja do zarządzania dokumentacją. Z programu korzysta większość instytucji rządowych w tym kraju, jak również firmy komercyjne.

Prawdopodobnie hakerzy zdobyli dostęp do serwerów M.E.Doc, a następnie wypuścili zainfekowaną aktualizację aplikacji, która została automatycznie zainstalowana na wielu rządowych i firmowych komputerach. Następnie wirus rozesłał swoje kopie do komputerów na świecie.

Więcej informacji: http://next.gazeta.pl/next/7,151243,22020060,atak-hakerski-uderzyl-w-firmy-w-polsce-premier-beata-szydlo.html#MT2