Kreml chce mieć lepszą kontrolę nad siecią?

Zapasowy DNS powinien powstać do 1 sierpnia 2008 i będzie częścią niezależnej infrastruktury komputerowej, kontrolowanej przez Rosję. Projekt zatwierdził sam Władimir Putin.

W skrócie: Serwery nazw zamieniają nazwy domenowe, wpisywane w polu przeglądarki internetowej, na adresy IP. A zatem nazwy zrozumiałe dla użytkowników są „tłumaczone” na język urządzeń.
Co ciekawe, rosyjski serwer nazw miałby być wykorzystywany także przez Chiny, Indie, Brazylię i RPA. W zeszłym roku Stany Zjednoczone przekazały kontrolę nad Domain Name System Internetowej Korporacji ds. Nadawania Nazw i Numerów (ICANN). To zarejestrowana w Kalifornii organizacja typu non-profit. Chiny i Rosja chciały, aby kompetencje ICANN zostały przeniesione z organizacji amerykańskiej do kontrolowanej przez ONZ Międzynarodowej Unii Telekomunikacyjnej (ITU). Ponieważ jednak tak się nie stało, Rosja postanowiła zainwestować we własną infrastrukturę sieciową.

Dmitrij Pieskow - rzecznik prasowy Kremla, zaprzecza jakoby Rosja chciała ograniczyć dostęp swoim obywatelom do zachodnich serwisów internetowych. Tak się składa, że alternatywny serwer DNS może być wykorzystany do wygodnego cenzurowania sieci. I może to być bardziej efektywne, niż wybiórcze blokowanie dostępu do serwisów i aplikacji VPN, jak to robią Chiny. Jeśli władze podmienią adresy internetowe, zamiast je blokować, użytkownicy nie będą świadomi, że widzą inne wersje stron.

Krążą słuchy, że ta inicjatywa może być reakcją na blokadę rosyjskich serwisów informacyjnych w portalach społecznościowych. Po ujawnieniu prób wpływania na amerykańskie wybory, serwis Twitter odebrał rosyjskiej telewizji RT możliwość reklamowania postów. Niewykluczone, że Moskwa naśladuje rozwiązania chińskie. Państwo Środka nie daje swoim obywatelom pełnego dostępu do większości zachodnich serwisów informacyjnych i portali społecznościowych. Własny DNS bardzo ułatwia takie działania, zwykle użytkownicy korzystają z domyślnych ustawień i nawet nie podejrzewają, że niektóre treści mogą być wtedy niedostępne.

Źródło: chip.pl