Vida pod żaglami 2018.

W tym roku po raz trzeci wystartowaliśmy w regatach Lenovo – największej imprezie tego typu dla jachtów turystycznych na Mazurach.

Pomni wcześniejszych doświadczeń, kiedy dopływaliśmy kolejno na 8 i 6 miejscu, postanowiliśmy odchudzić nasz jacht, rezygnując z mniej przydatnej części załogi (co nie oznacza, że ci, którzy się załapali byli przydatni ;)) Nasz nieustraszony kapitan – Marcin Niemiec (41 lat, Polska) przeprowadził poważny test z wiedzy żeglarskiej. Kto nie wiedział, czy rufa to przód czy tył łajby, musiał zostać na brzegu. Nie pomogły żadne prośby i groźby, ani też krokodyle łzy odrzuconych żeglarzy, którzy minimalnie przegrali wyścig o miejsce na pokładzie.

 

 

Same regaty zmieniły się znacznie, zamiast jednego długiego rejsu, który przebiegał w atmosferze piknikowej, musieliśmy wystartować w trzech krótkich wyścigach, tocząc zażarte boje z 35 innymi załogami na małym akwenie.

Nasza mierna, ale wierna i pracowita załoga, starała się nie przeszkadzać kapitanowi, który pokazał wielki talent i doświadczenie prowadząc jacht z tylko trochę bardziej „ogarniętymi” żeglarsko załogantami niż ci pozostawieni w portowej tawernie. Mimo dwóch kolizji (nie z naszej winy) i wielu problemów technicznych, meldowaliśmy się na mecie kolejno na miejscach trzecim – drugim – trzecim. W klasyfikacji generalnej zapewniliśmy sobie drugie miejsce, co jest wynikiem wręcz sensacyjnym, biorąc pod uwagę, że kapitan słyszał przez większość wyścigów pytanie: „jaką linkę mam teraz ciągnąć???”.

Pokazaliśmy, że ambitna, ale niezbyt rozgarnięta załoga, pod dobrym dowództwem może dokonać rzeczy niemożliwych.

Kolejność na mecie w naszej klasie:

1. Miejsce : Polkomtel

2. Miejsce : Vida

3. Miejsce: T-Mobile

Pozostaje lekki niedosyt, ale z drugiej strony, pokonanie firmy, która ma ponad 4000 pracowników to bardzo miłe uczucie.

Czy wrócimy za rok? Nie wiadomo, ciągle szukamy nowych wyzwań i pomysłów na integrację z naszymi klientami i partnerami biznesowymi …